sobota, 17 czerwca 2017

gałgankowy anioł

Mój anioł wykluł się ze skorupki
Delikatny jak tchnienie
Trzymam go w gałganku
By nabrał sił i wzniósł się
Na swoich mizernych skrzydełkach
Mój skorupkowy anioł dał mi duszę
Kruchą jak porcelana
Dał oczy łatwe do wzruszeń
I ramiona otwarte na ból i śmiech
Mój kruchy gałgankowy
Najpiękniejszy z pięknych
I najmilszy z miłych
Kiedy chwyta moją dłoń
Idę wszędzie gdzie mnie prowadzi

piątek, 16 czerwca 2017

oczu naszych...


w twoich oczach jestem zjawiskiem
śmieję się czy aby nie nadprzyrodzonym
bo patrzysz tak jakbyś chłonął
światło wszechświata
w moich oczach jesteś iskrą
która wznieca płomień
dając ciepło i bezpieczeństwo
śmieję się bo lęku przy tobie
nie odczuwam
patrzą te nasze oczy na siebie
i zapamiętują każdy skrawek
chwil gestów drżenie ust
i zmrużone ze śmiechu
rysują zabawne kurze łapki

myśli w rytmie meno...

myśli zaczynają przysypiać
na sofie w kolejce po plaster miodu
przy komputerze
zmieniają kolor z żywej zieleni
na szaro – buro - wełniany
bo myśli lubią się opatulić
zanim przysną na ganku
z kluczem błądzę we wspomnieniach
szukając drzwi do przyszłości
a wszystkie odnajduję otwarte
z napisem BYŁAŚ TU

tylko noc jest bezsennie podniecona
kara, siwa, srokata
gonitwa, tętent, galop
do świtu do pierwszego
piania koguta
………………………
wyspany sierściuch przeciąga się
leniwie, parzę pierwszą kawę
zbieram myśli nocy
chowam do szarej szufladki
i zapominam






środa, 29 marca 2017

Piosenka monotematyczna


Ona była piękna, młoda
On był całkiem fajny gość
Ona tryskała urodą
On czasami miał jej dość

(i nucimy sobie pod noskiem)
tralalallala,
trala lala
tralalalalalala
trala la

tralalallala,
trala lala
tralalalalalala
trala la

Ona miała suknię w kwiaty
Głos anielski, wdzięk i szyk
On przystojny i bogaty
Rozkochali siebie w mig

(i nucimy sobie - a co tam)
tralalala….

Ona wolna – niekoniecznie
On też pewnie kogoś ma
Lecz smakuje najwyborniej
Zakazana miłość ta

( nucenie ponoć w cenie)

Ona miała oczy, pupę
Talią swą zwalała z nóg
On udawał, że nie widzi
Albo dziwak, albo trup

(i zapętlamy nucenie, jak przy goleniu)

Tak się z sobą przepychali
Rok, dwa, trzy (cóż - mieli czas)
I choć bardzo się kochali
Piękna miłość poszła w las

(czy komuś jeszcze chce się nucić? )

Morał zatem pcha się w progi
Z oczu dwojga lecą skry
Choć z miłości serce rośnie
Rozum nie wyważy drzwi

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Omdlenie

Bezpańska Poetka pozwoliła,
by rozum złamał skrzydło duszy,
obnażając jej smutne położenie…
Zemdlała.

W całym ogrodzie zaczęły obumierać
pąki nierozwiniętych kwiatów,
zbyt głęboko wrosły
w twardy grunt rzeczywistości.

Bezpańska Poetka przyjęła do serca
słowa Grajka, by nie zapełniać
jego przestrzeni
własną samotnością.

niedziela, 6 listopada 2016

ciepłem podszyta


Optymistycznie patrzę w przyszłość,
szczególnie zamkniętymi oczami...
Świat kosztem utraty ostrości
widzenia,
zyskuje na odbiorze
doznań, dostarczanych
pulsującym biciem serca.
W rytmie puk-puk, puk-puk, puk-puk,
słońce opala na złoty kolor,
deszcz jest letni, nawet późną jesienią,
a w bitwie na śnieżki nie marzną dłonie.

Najlepszy widok mam z sypialni.
Szczelnie owijam siebie i marzenia,
nie wyściubiamy noska poza obręb
naszej, puchem otulonej łupinki.
Noc w noc wypływam na łowy,
by każdego rana mieć siłę
otworzyć się
na rzeczywistość.

wtorek, 11 października 2016

Gdy mnie - tobie zabraknie


Kiedyś, kiedy zniknę, tak już
na całego, nie będzie mnie w domu,
ani ogrodzie…
Gdy kwiaty same będą miały kwitnąć,
zabraknie rozmowy mojej – z nimi,
co dzień
gdy Alejami nie będę przemierzać
w kierunku tak dobrze nam znanym
i nie pomacham więcej
w twoje okna, i nie pomyślę,
„witaj kochany”.
Kiedyś, gdy pamięć o mnie już
odpłynie, z wszystkich umysłów,
które zaprzątałam i każdy we własny
powóz zaprzęgnięty, zapomni o tym
w którym ja istniałam...
Coraz rzadziej wywołana będę
na czyjeś usta, czy do snu czyjegoś
i coraz trudniej odtworzą w pamięci
obraz wizerunku mojego.
A ogień który we mnie płonął, tlić
w końcu przestanie – kochanie…
Zostaną wiersze, cząstki tej miłości,
którą nie sposób będzie ignorować
zawieszę nuty na deszczowych chmurach
spadną na ciebie, wiem, że je zachowasz.
Choć ogół świata galopem przed sobą
batem życie siecze, nań się mocno gniewa,
ja ci o szczęściu zaśpiewam. Tylko blask oczu
zapamiętaj, on lód w twoich oczach skruszył
i przeto stały się one zwierciadłem
prawdziwie pięknej duszy.